Były czasy, gdy każda polska gospodyni miała w spiżarni słoik smalcu. Nie ze smalcem wieprzowym z dodatkami, ale z prawdziwym, gęsim, wytapianym powoli, o kremowym kolorze i zapachu, który do dziś wywołuje skojarzenia z babciną kuchnią. Potem przyszły lata oleju słonecznikowego, margaryny i przekonania, że tłuszcz zwierzęcy to wróg. Dziś, gdy coraz lepiej rozumiemy różnicę między tłuszczami przetworzonymi a naturalnymi, smalec gęsi wraca tam, gdzie jego miejsce. Do polskich kuchni.





